Tak, to do ciebie. Doskonale wiesz, że o tobie mówię, a jeśli jeszcze nie, to zaraz na pewno się zorientujesz. Pamiętasz, jak gadałeś, że jestem twoją idealną dziewczyną, że nawet nie chce ci się szukać innej, bo we mnie "tyle wpakowałeś"? Wtedy poczułam, że coś z tobą nie tak i do dziś żałuję, że wtedy nie odeszłam. Że poświęciłam ci 4 lata mojego życia, najlepsze lata, których już mi nikt nie zwróci.

I godności też mi nikt nie zwróci.

Pamiętasz, jak powiedziałam ci, że będziemy mieli dziecko? Jak poszedłeś się upić z kolegami ze szczęścia i jak wieczorem, po powrocie, przytrzymywałeś mi chustkę na czole, żeby zatamować krwawienie od twojego ciosu? Tak, wiem, "byłeś pijany", "nie pamiętasz", ale ja pamiętam. I pamiętam też zaciskanie zębów podczas łyżeczkowania po poronieniu. Zaciskałam je, żeby nie krzyczeć, jak bardzo cię nienawidzę.

Przepraszałeś, tyle razy. I ja, kretynka, tyle razy ci wierzyłam, że to alkohol, że stres w pracy. Ostatni stres w pracy miałam ja, kiedy musiałam chodzić w okularach i udawać, że mam zapalenie spojówek.

Nienawidzę cię, gnoju i naprawdę cieszę się, że cię zwolnili. Należało ci się. Cieszę się, że cię jutro wywalę cię z mojego mieszkania i że nigdy już się do mnie nie zbliżysz, bo będę krzyczeć na całą ulicę: "Uważajcie, idzie ten damski bokser, ostatnia ciota, która wyżywa się za swoje niepowodzenia na swojej kobiecie!".

Życzę ci, żebyś zdechł w samotności.

Dodany przez: Admin

440 wyświetleń
Mam już swoje lata. Wnuczka pokazała mi tę stronę i zaproponowała, bym napisał coś od siebie.

W zeszłym roku moja ukochana żona zmarła na Alzheimera. Była całym moim światem, żyliśmy razem ponad 50 lat. Możecie sobie tylko wyobrazić, co czułem, gdy nagle przestała mnie poznawać. Nie wiedziałem, czy to wciąż ta sama osoba, która budziła mnie pocałunkiem z rana i jadła ze mną pyszne śniadanie.

Bliscy nie rozumieli, dlaczego wprowadziłem się do niej, do domu opieki. Ja po prostu nie wyobrażałem sobie, że mógłbym ją zostawić. Ja byłem nią, a ona była mną. Byliśmy jednością. Tak więc mieszkałem z nią, opiekowałem się nią, nawet ją karmiłem.

Dzieci tłumaczyły mi: "Tato, mama Cię nie poznaje. Pozwól lekarzom zapewnić jej opiekę. Odpocznij", ale ja nie zamierzałem jej zostawiać. Wierzyłem, że gdzieś tam w środku wciąż jest ta sama osoba, która uczyniła moje życie lepszym.

Kilka tygodni wcześniej, w ciepły sobotni dzień, wybraliśmy się na spacer do parku w pobliżu ośrodka. Usiedliśmy na ławce przy stawie i obserwowaliśmy pływające łabędzie.

- Wiesz, kochanie. Łabędzie wiążą się ze sobą na całe życie. Zawsze wiedziałem, że ja i Ty jesteśmy takimi łabędziami.

Wtedy poczułem, jak ciało mojej żony drży.

- Boguś, mój Boguś - powiedziała, a jej oczy wypełniły się łzami. Wróciła.

Przez 10 minut jej świadomości nie wypuszczaliśmy siebie z objęć. Płakaliśmy i wyznawaliśmy sobie minut. Usłyszałem od mojej żony, że jestem najlepszym, co ją w życiu spotkało i żebym nigdy o tym nie zapominał. Dziękowała mi za wspólne 50 lat i przepraszała za to, że nie zdołała oprzeć się chorobie. To było tylko 10 minut, ale za to najwspanialsze w całym moim życiu. Nigdy nie czułem się tak szczęśliwy.

W pewnym momencie moja żona znowu spytała mnie, kim jestem. Uszła z niej cała energia i znów była tą bezduszną postacią, która siedziała obok mnie na ławce. Ale to niczego nie zmieniało. Ona wciąż tam była i otrzymałem od niej znak.

Opiekowałem się żoną do jej śmierci. Odeszła w spokoju, w gronie najbliższych. Nie kojarzyła już nikogo, ale ja kojarzyłem ją. Kobietę mojego życia, moją cząstkę duszy. Dziękuję Ci za wspólne 50 lat, ukochana.

Dodany przez: Admin

349 wyświetleń
Dzisiaj moja dziewczyna udowodniła, że żadne ku*wa, nawet najbardziej absurdalne historie na temat logiki kobiet nie biorą się znikąd.

Zadzwoniła do mnie, że auto jej przerywa w drodze z pracy. Powiedziałem, żeby stanęła na stacji i że podjadę w ciagu godziny i sprawdzę i jak będzie trzeba to ją zaholuję do mechanika.
Zadzwoniła po 15 minutach, że godzina to za długo i że zaholuje ją jej psiapsiółka Ala, bo będzie akurat tamtędy jechać.
Myślę- spoko, usamodzielnia się. I teraz uwaga....

Dzwoni z płaczem żebym jednak przyjechał bo zaj*bały w jakieś barierki. No więc zbieram się i jadę. No i faktycznie- auto mojej na lince za autem Ali wjebane w barierki na wyjeździe ze stacji.

Spytacie jak? A no kurwa tak ! Obie usiadły w aucie holującym, a holowane postanowiły pociągnąć z tyłu jak ku*wa jakieś sanki na kuligu...

Dodany przez: Admin

289 wyświetleń
Kiedy pierwszy raz poszłam na siłownię byłam przerażona! W szatni stały grupy wymalowanych dziewczyn i słyszałam jak za plecami mówią między sobą:

- ciekawe, ile wytrzyma ten grubas

Każdy z tych komentarzy mnie ranił bo zdawałam sobie sprawę z dodatkowych kilogramów. Potraktowałam to jako motywację. Chodziłam tam 3-4 razy w tygodniu i dawałam sobie niezły wycisk. Zmieniłam się do tego stopnia, że przestały mnie poznawać.
Któregoś razu zostawiłam na lustrze karteczkę ze swoim zdjęciem i komentarzem: Miłego treningu dziunie - Wasz GRUBAS

Dodany przez: Admin

101 wyświetleń
Siedzę sobie w parku, nagle patrzę... dosiada się do mnie mega przystojny facet. A że jestem dość śmiałą kobietą, od razu zagadałam.
Koniec z końcem - umówiliśmy się na kawę. Ja, czekając na niego w małej, przytulnej kawiarence, uświadomiłam sobie, że obiad wciąż jest na gazie. W mgnieniu oka wyskoczyłam z restauracji biegnąc do domu.
Oczywiście nie rozmawialiśmy wcześniej z panem x o zainteresowaniach ani pracy.

Wiedziałam, że zostało mi dziesięć minut, więc stwierdziłam, że skoczę do domu taksówką.
Wsiadam szybko do auta i podaję adres. Zza kierownicy wychyla się mężczyzna i mówi:
- Bardzo bym panią prosił, czy mogłaby pani jechać inną taksówką, nie chciałbym spóźnić się na pierwszą... – i tu właśnie urwał wypowiedź.

Ja, trochę zaskoczona sytuacją, zaczęłam się śmiać i poprosiłam jednak o podwiezienie.
Jak można się spodziewać, na spotkanie spóźniliśmy się oboje.
Grunt, że ślub odbył się punktualnie. :)

Dodany przez: Admin

8295 wyświetleń
Dostałam dzisiaj mandat za przejście na czerwonym świetle...

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wbiegłam za rozwrzeszczanym około 4-letnim chłopcem, który wbiegł na jezdnię korzystając z faktu, że mamusia rozmawiała przez telefon. Dodam tylko, że gdybym nie złapała go wpół i nie zaciągnęła na chodnik, to dzieciak pewnie teraz byłby albo martwy, albo mocno pokiereszowany.

Gratuluję policji...
Czuję, że przez tydzień będę jeść chleb z masłem.

Dodany przez: Admin

135 wyświetleń
Wybrałam się z chłopakiem nad jezioro. Usiedliśmy razem na mostek, potem się położyliśmy, a po jakiś 20 minutach za nami pojawiła się również jakaś para. Byli około 20 metrów od nas. Ja z moim lubym leżymy i niestety słyszymy ich rozmowę.

Z tego co słyszeliśmy mogę napisać to, że chłopak bardzo pięknie ujął swoje uczucie do niej, zapewniał jak bardzo ją kocha, że nigdy mu na nikim nie zależało i że bardzo cieszy się, że z nią jest. Bardzo ją komplementował, mówił naprawdę wszystko co każda dziewczyna chciałaby usłyszeć, aby czuć się piękna, kochana i doceniona.

Chwila ciszy i usłyszeliśmy: "Wyjdziesz za mnie?". Fakt, może most nad jeziorem nie jest najlepszym miejscem na oświadczyny, jednakże nie o to chodzi. Znowu cisza, a potem słychać zdanie z jej ust:
"Ale Marcin... ja chciałam ci powiedzieć, że od miesiąca jestem z Krystianem".

Miny chłopaka nie widziałam, ale wraz z moim spojrzeliśmy na siebie, a po chwili nad nami przeleciał pierścionek zaręczynowy. Chłopak odszedł, a dziewczyna krzyknęła: "Nie miałam okazji by ci powiedzieć!".
Jak dla mnie katastrofa, współczuję mu.

Dodany przez: Admin

103 wyświetleń
Pracuję jako organista, ale dorabiam sobie, grając na keyboardzie na weselach, osiemnastkach itp.
Kilka lat temu razem z kolegami graliśmy na sylwestrze, skończyliśmy ok. 6 rano.
Wtedy zorientowałem się, że na 6.30 mam mszę i szybko przyjechałem do kościoła.
Niestety, w czasie kazania zasnąłem.

W pewnym momencie obudziło mnie szturchnięcie kogoś z chóru.
Nie do końca rozbudzony, zacząłem grać "Moja mała blondyneczko"...

Dodany przez: Admin

100 wyświetleń
W moim domu nigdy nie było w łazience kosza na śmieci. Wszelkie odpadki wrzucało się do toalety, chyba że groziło to zapchaniem. Wtedy z śmieciem trzeba było udać się na dolne piętro, gdzie znajdowały się kosze z workami do segregacji.
W łazience mamy wielkie lustro nad umywalkami. Zrelaksowanie się w niej graniczy z cudem, ponieważ rano i wieczorem każdy z mojej wieloosobowej rodziny musi coś tam załatwić. Pewnego wieczoru weszłam do łazienki (istotną informacją będzie, że miałam tego dnia okres) zamknęłam się, rozebrałam, a zużytą podpaskę postanowiłam przylepić na lustrze nad umywalką - aby na pewno nie zapomnieć jej potem wyrzucić.
Wzięłam kąpiel, założyłam majtki z nową podpaską i owinęłam się ręcznikiem. Zebrałam ubrania by wyrzucić je do kosza na pranie. Wróciłam do pokoju i położyłam się spokojnie w łóżku. Leżałam tak, myśląc że chyba o czymś zapomniałam, gdy nagle usłyszałam niesamowity wrzask i tupanie. Ktoś jak wariat biegał po piętrze. Nie rozumiałam co krzyczał, ale był przerażony. Po chwili dało się słyszeć: "MAAAAMOOOOO!!! NA LUSTRZE WISI ZASRANA PODPASKA". Był to mój starszy brat, w ciężkim szoku.
Spaliłam się ze wstydu. Moja mama spytała, czy faktycznie lustro i kosz na śmieci to dla mnie to samo. Brat nie mógł się otrząsnąć z widoku, który ujrzał w odbiciu zamiast swojej twarzy, podnosząc głowę podczas mycia rąk. Tłumaczyłam się, że po prostu nie chciałam jej zapomnieć. "Następnym razem na czoło sobie przyklej jak nie chcesz zapomnieć"...

Dodany przez: Admin

111 wyświetleń
Ostatnio wróciłem wcześniej z pracy, by zrobić mojej dziewczynie niespodziankę i spędzić z nią miły wieczór. W drzwiach usłyszałem, jak rozmawia z koleżanką przez telefon i relacjonuje jej wczorajszą kolację z moimi rodzicami.

- Z jego matką nie będzie łatwo. Typowa ścierwa. Fatalny makijaż, zero gustu, słodka do bólu. Zemdliło mnie...

Odczekałem chwilę za drzwiami i wszedłem po 5 minutach. Przez resztę dnia udawałem, że nic nie słyszałem.

Dziś rano moją dziewczynę obudził kubeł zimnej wody na głowę. Zerwała się przerażona z łóżka i zaczęła krzyczeć.

- To jest wiadro, a to jest ścierwa. Weź tę ścierwę i wyszoruj wszystkie podłogi. Moja mama przychodzi dziś do mnie z wizytą i nie chcę, by widziała plamy po twoich ostatnich wymiocinach, gdy wróciłaś z imprezy o 3 nad ranem totalnie nawalona.

Stała kompletnie przemoczona i nie wiedziała, co powiedzieć.

- Wychodzę. Wrócę koło trzeciej. Ma Cię już tu nie być. Wszystkie Twoje rzeczy są już spakowane i stoją przy drzwiach w workach na śmieci. Pa.

Dodany przez: Admin

125 wyświetleń

Tewyznania.pl - Facebook
Do góry
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu.
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych