Historia, która zdażyła się już jakiś czas temu.

Wysłałam swojego ówczesnego narzeczonego do sklepu ogólnospożywczego na jakieś małe zakupy.
Przy samym wyjściu przy drzwiach powiedziałam mu po cichu z nutą romantyzmu, żeby jeszcze kupił gumki.

Siedzę w domu, dzwoni telefon i słyszę głos mojego lubego, który dość podniesionym głosem pyta się: "słuchaj, bo ja już stoję w kolejce do kasy i jakie chciałaś te gumki?
Takie do żucia, gumki recepturki czy co??"
Mówię mu przez śmiech: "no jakie gumki.. domyśl się".
Usłyszałam tylko : "jakie?? (dość głośno).... a.. takie... (już ciszej)" i salwę śmiechu chyba wszystkich, którzy w tej kolejce stali.

Widocznie wszyscy się domyślili, tylko nie mój facet.
Chciałabym widzieć wtedy jego minę .

Dodany przez: Admin

2202 wyświetleń
Stałam w kolejce przy kasie, kiedy naprawdę przystojny kasjer zapytał mnie czy zmieniłam niedawno fryzurę.
Serce zabiło mi od razu mocniej - nie dość, że taki przystojniak mnie kojarzy to jeszcze zauważył zmianę mojej fryzury.
Zarumieniłam się i stwierdziłam, że faktycznie dopiero co byłam u fryzjera.
Koleś spojrzał na mnie z mieszanką zdziwienia i rozbawienia.

Okazało się, że za mną stała jego koleżanka i to do niej mówił, a ja się nie zorientowałam.

Dodany przez: Admin

2253 wyświetleń
Dziś po 6 miesiącach związku z dziewczyną zaprosiłem ją na obiad rodzinny do siebie.
Mój pies ma zwyczaj wylegiwania się pod stołem w jadalni i podczas obiadu położył się pod nogami mojej dziewczyny.
Moja mama chciała zażartować i powiedziała, że pies kładzie się koło tego, komu najbardziej śmierdzą nogi.
Dziewczyna się popłakała.

Dodany przez: Admin

205 wyświetleń
Miałam problemy z bólem brzucha, których w żaden sposób nie mogła wyjaśnić moja internistka, więc w końcu dostałam skierowanie na kolonoskopię.
Z niezbyt pozytywnym nastawieniem, po odczekaniu miesiąca na swoją kolej, udałam się na badanie, na domiar złego lekarz zapytał się, czy może je wykonać student medycyny.
Zgodziłam się, przygotowałam się do badania (leży się z wypiętym, gołym tyłkiem) gdy moim oczom ukazał się ów student...
Chłopak mojej córki, którego nam przedstawiła na obiedzie w ostatnią niedzielę.

Dodany przez: Admin

144 wyświetleń
Budzę się o 3.00 bez kołdry. Patrzę pod łóżko - nie ma.
Rozglądam się po pokoju - nie ma. Jak można zgubić kołdrę w środku nocy?
Trudno, śpię pod prześcieradłem.

6.00 rano, tata puka do mojego pokoju.
W ręce trzyma moją kołdrę.
"Zgubiłam" ją w łazience.
Otóż chciało mi się siku, ale było mi zimno, więc zabrałam ją ze sobą. Po załatwieniu potrzeby zostawiłam ją obok kibelka i poszłam spać dalej.
JUŻ WTEDY NIE BYŁO MI ZIMNO.
Mój mózg <3

Dodany przez: Admin

118 wyświetleń
Prowadziłem konferansjerkę szkolnej uroczystości w moim liceum.
Prawie 1000 uczniów i drugie tyle rodziców w jednym miejscu.
Na głowie miałem założony bezprzewodowy mikrofon. W ręku miałem drugi, ręczny mikrofon, który miałem potem wręczyć przemawiającemu dyrektorowi.

Tuż przed rozpoczęciem, gdy sprawdzałem czy wszystko działa, włożyłem na chwilę ten mikrofon do kieszeni spodni (zrobiła się wypchana).
Po chwili podszedł do mnie zaaferowany wychowawca mojej klasy i wyszeptał mi na ucho:
"Przyklep sobie, bo ci sterczy". Niestety wyszeptał to też do włączonego mikrofonu, który miałem na głowie i usłyszeli to wszyscy zgromadzeni...

Dodany przez: Admin

117 wyświetleń
Środek lata, jakieś 40 stopni na zewnątrz i żar lejący się z nieba. Odebrałam auto swieżo z prania i gruntownego czyszczenia i pojechałam do kumpeli na wieś. Wytłukłam się trochę po dziurach, no ale nic.

Gdy wracałam wjechałam do miasta i stanęłam na światłach. W pięknym, czerwonym, nawoskowanym Peugeocie 206, na cudownych alufelach, ubrana w nową sukienkę bez stanika pod spodem, full makijaż. Auto przypominam świeżo po praniu. Na pasie obok mnie mega zajebisty przystojniak w czarnym BMW się do mnie uśmiecha. No to sobie myślę hmm może bym się tak seksownie napiła coli, tak jak na reklamach... No i biorę tę wytrzepaną na wiejskich dołach colę z podłogi po stronie pasażera (nowa, nie otwierana butelka) i zaczynam ją z gracją odkręcać.

A tu jak mi nie wybuchnie w ręce... zachlapałam siebie i cały swieżo wyprany samochód moich rodziców, a koleś tak walnął śmiechem, że stał jeszcze długo na zielonym.

Dodany przez: Admin

164 wyświetleń
Pracuję jako kucharz w małej restauracji. Czasami jak jest potrzeba pomagam też na sali, ale jestem raczej nieśmiałym człowiekiem i nie przepadam za tym.

Tego dnia właśnie byłem na sali i widzę, że weszła para w średnim wieku. Obydwoje z dużą nadwagą, każde ważyło chyba ze 120-130 kg. Ale oczywiście podszedłem do nich jak do każdego klienta, przywitałem i uprzejmie spytałem, dla ilu osób stolik sobie życzą. Tu właśnie sprawa się posypała. Oni powiedzieli, że dla dwóch, ale jakimś cudem usłyszałem, że dla pięciu! Przecież to nawet nie brzmi podobnie.

Spytali, czy mogą usiąść w ogródku. Mamy tam małe stoliki i jeden czteroosobowy, więc myśląc że potrzebują 5 miejsc odpowiedziałem “Tak, prawdopodobnie się państwo zmieszczą". Gość na mnie dziwnie popatrzył i powiedział "To może lepiej siądziemy tutaj” i wskazał na wolny stolik czteroosobowy na sali. Odpowiedziałem “Oczywiście, to może dostawię krzesło?”. Teraz facet się już zdenerwował i powiedział “Nie trzeba, jakoś tu zmieszczę moją wielką dupę". Coś mi tu nie grało, więc wyjaśniłem, że chciałem aby mieli więcej miejsca. To wcale nie pomogło. Gość był czerwony ze złości i spytał, czy mam jakiś problem.

Wtedy coś mi zaświtało i ponownie spytałem, dla ilu osób potrzebują stolik, dowiedziałem się, że dla dwóch, przeprosiłem i wyjaśniłem nieporozumienie. Niestety nie rozbawiło ich to, ale zdecydowali się zostać. Ja zaszyłem się w kuchni dopóki nie poszli.

Dodany przez: Admin

173 wyświetleń
Stałam w kolejce w kawiarni za facetem, który wyglądał na bezdomnego - miał brudne ubranie, przed lokalem postawił dziecięcy wózek pełny jakichś śmieci. Kiedy przyszła jego kolej, zapytał:
- Ile kosztuje kawa z mlekiem?
- 5 złotych - powiedziała ekspedientka.
Mężczyzna włożył rękę do kieszeni i zaczął liczyć drobniaki. Po chwili zapytał
- A ile bez mleka?
- 4 złote - powiedziała wyraźnie zniecierpliwiona, niemiłym tonem.
- Poproszę więc bez mleka.
Dziewczyna dała mu bez słowa jego kawę, rzuciła z pogardą paragonem i odwróciła wzrok bez słowa. Facet zostawił monety na ladzie, podziękował i wyszedł. Kiedy przeliczyła drobniaki, była w szoku. Oto miała w ręku 5 złotych - razem z napiwkiem.
Jej mina była bezcenna, mam nadzieję, że było jej wstyd.

Dodany przez: Admin

188 wyświetleń
Zdycham ze wstydu. Nigdzie tego nie pisałam i myślałam, że nie będę w stanie tego z siebie wydusić, chociaż "wydusić" to chyba nieodpowiednie słowo... Nawet teraz mam spocone ręce i pali mnie wstyd, chociaż jestem anonimowa. Historia miała miejsce koło dwóch lat temu. Jechałam tramwajem na uczelnię. Wcześniej popełniłam ogromny błąd - najadłam się po korek. Zjadłam rano płatki na mleku, zagryzłam śliwkami z działki, a na drugie śniadanie skusiła mnie miska zupy ogórkowej, która została mi z wczoraj. W drodze na przystanek piłam wyciskany sok pomarańczowy.

Wszystko było w porządku, nawet nie pomyślałam o tym, że to zabójcza mieszanka... do momentu, w którym w moim żołądku zaczęły dziać się dantejskie sceny. Wyobraźcie to sobie - wypatroszona makrela przewraca się w bębnie od pralki i miesza z kakao i przeżutymi pyzami. Tak to czułam. Burczenie. Coraz głośniejsze. Chciałam się uspokoić, więc założyłam słuchawki. Jadę i czuję, że mój odbyt, gdyby umiał mówić, poprosiłby mnie o eutanazję.

Przelewa mi się w brzuchu, śliwka z ogórkami zmieniła się w Świstaka Nienawiści, który usiłuje za wszelką cenę wystawić główkę z norki. Mam atak paniki. Jest mi gorąco, a kiedy ruszam się na siedzeniu - jest jeszcze gorzej. Patrzę w okno i próbuję przypominać sobie wesołe chwile, pielgrzymkę w podstawówce, ale nic z tego. Jelita się poddają. Jeszcze chwila, a zaparkuję czarną Wołgę. Zostały mi dwa przystanki więc uznałam, że chociaż sobie puszczę bąka - trudno, mało kulturalnie, ale w obliczu nadchodzącej tragedii tylko to mogło mnie uratować.

Nie uratowało.
Pamiętacie, że miałam słuchawki? Ja zapomniałam.

Wydałam z siebie najgorszy odgłos w historii ludzkości. Pękająca płyta tektoniczna połączona z rykiem fok podczas godów. Mściwy odgłos śliwki zakiszonej w ogórkowej zupie, huk trąb jerychońskich, przewlekłe stęknięcie Wielkiej Stopy przeciągającego się po libacji w jaskini.
Odebrało mi rozum. Wszyscy wokół patrzyli na mnie, jakbym zamordowała dziecko - zdjęłam słuchawki, chociaż nie musiałam. Oprócz bąka udało mi się coś jeszcze...

Wydaje mi się, że po tej historii mogłabym dostać rolę w "Akademii Pana Kleksa". Jako kleks.

Dodany przez: Admin

225 wyświetleń

Tewyznania.pl - Facebook
Do góry
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu.
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych