Zacznę od tego, że posiadam cichy wibrator, właściwie bez dźwiękowy.
Nadszedł dzień, że postanowiłam go użyć. W pokoju obok byli rodzice, ale moja zabawka nie wydała dźwięków, więc mogłam na spokojnie użyć.

Działa, wiruje... i nagle słyszę głośny ryk... wibratora. Szybko odskoczyłam, spadłam z łóżka, no i na moje nieszczęście do pokoju wszedł tata.

Nie muszę mówić jak zareagował wchodząc do pokoju, gdzie na podłodze kręcił się w kółko wibrator.

A, i mój wibrator wcale nie dostał nagle magicznej mocy, (dźwięków) to za oknem budowlańcy wiercili dziurę w chodniku.

Dodany przez: Admin

137 wyświetleń
Kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką, tata nauczył mnie języka "migowego".
Wymyślił go z rodzeństwem i kolegami lata temu na kolonii, gdzie nie mogli rozmawiać przy posiłkach. Dość szybko załapałam, o co w tym chodzi i któregoś razu, wracając od cioci pociągiem, wraz z tatą i wujkiem radośnie sobie migaliśmy, żebym poćwiczyła.

Podeszła do nas jakaś starsza pani. Patrzyła chwilę, dumała, po czym wyjęła z torebki batonika i niepewnie zbliżyła się do mnie, pogłaskała po głowie, wręczyła słodkość i z widocznym na twarzy smutkiem rzekła - Biedne, biedne dziecko...
Wielce uradowana z nieoczekiwanego prezentu wykrzyknęłam z radością - Bardzo pani dziękuję!

Mina pani świetna, ale chyba nie tego się spodziewała. :D

Dodany przez: Admin

178 wyświetleń
Będąc w 3 klasie gimnazjum uznałam, że trochę trzeba poprawić zachowanie i zgłosiłam się do szkolnego wolontariatu... Chodziłam na świetlicę. Dzieci szybko mnie polubiły i zawsze przytulały na powitanie. Więc gdy zaczęliśmy wspólnie oglądać bajkę, jedna dziewczynka usiadła mi na kolana...

Nic by nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie to, że malutki chłopak Antoś poleciał do pani mówiąc, że niedługo zrobię tej dziewczynce krzywdę i zacznie płakać...
Po 10 minutach mojego tłumaczenia, Antoś powiedział, że widział swojego tatę jak oglądał film, w którym jakaś pani usiadła na kolana jakiemuś panu i zaczęła strasznie krzyczeć.

*Pani była rozebrana.
*A tata Antosia po tej sprawie rzadko pokazuje się na świetlicy :D

Dodany przez: Admin

170 wyświetleń
Rodzice już tak mają, że jeżeli chodzi o te dobre cechy u dzieci z dumą przyznają się, że to po nich je odziedziczyły. Te gorsze zaś nie wiadomo skąd się wzięły. A jednak mam pewne podejrzenia, że nieogarnięcie, które jest moją charakterystyczną cechą, odziedziczyłam po tacie. A więc do rzeczy.

Tata stara się w życiu zachować złoty środek. Zjedzenie pączka jest usprawiedliwione godzinami spędzonymi na basenie. Sport sprawia mu przyjemność, dlatego też na pływalni jest częstym gościem, a wszyscy ratownicy go doskonale kojarzą. Tego dnia przyszedł jak zawsze popływać, zmęczył się, wyszedł z wody i ruszył szukać swoich klapek. Przy wejściu stały czyjeś stare domowe kapcie i mój tata zaczął się z nich śmiać. Zagadał ratownika, śmiejąc się z głupoty ludzkiej, gdy ten się nachylił do jego ucha, by nie mówić tego na głos "To pan przyszedł w tych kapciach"...
No tak. I w nich też mój tata później wracał do domu :D

Dodany przez: Admin

6348 wyświetleń
Na początku studiów poznałam świetnego chłopaka. Zagadałam, wymieniliśmy się numerami, pół roku później zostaliśmy parą. Było idealnie.
Mój chłopak (dajmy na to Marcin) jest sierotą - jego rodzice zginęli w wypadku, gdy był mały. Nie miał rodziny, utrzymywał się sam. Nie przelewało mu się, bo za źródła dochodów służyły mu stypendium socjalne i praca (z dość niskim wynagrodzeniem).

Pod koniec 3 roku, Marcin powiedział mi, że ma kłopoty z mieszkaniem, które wynajmuje. Żeby nie wdawać się w szczegóły, właściciel go oszukał i mój kochany musiał zapłacić mu 2 tysiące. Wydatek, jak dla niego był zbyt duży, biedak nie wiedział co robić, poprosił mnie o pomoc. Tego samego dnia opowiedziałam o tym rodzicom i oznajmiłam, że oddam Marcinowi pieniądze, które odkładam na wymarzone, nowe skrzypce.

Następnego dnia, gdy Marcin do mnie przyjechał, rodzice wręczyli mu 2000 zł w kopercie i powiedzieli, że jeżeli ja ufam Marcinowi, to oni też mu zaufają. Chłopak na początku chciał odmówić, ale w końcu przyjął pieniądze, obiecał, że odda, jak tylko będzie mógł.

Sprawy mieszkania się rozwiązały, czas leciał, zdaliśmy licencjat, rozpoczęliśmy zaocznie studia magisterskie, w tygodniu pracowaliśmy. W wakacje, po pierwszym roku magisterki Marcin mi się oświadczył, a ja się zgodziłam. W końcu zostaliśmy magistrami, Marcin szybko znalazł nieźle płatną pracę, zaczęliśmy się też rozglądać za wspólne mieszkaniem.

4 miesiące później, zostaliśmy zaproszeni na obiad do moich rodziców. W pewnym momencie Marcin wyciągnął kopertę i wręczył ją mojemu ojcu. W środku były pieniądze. Tata powiedział, że ich nie chce, bo przecież właśnie układamy sobie razem życie, że nam się przydadzą bardziej niż jemu.
I wtedy Marcin powiedział najpiękniejsze słowa jakie w życiu usłyszałam:
- Mam pracę, więc mogę oddać ci dług. Poza tym... oddałeś mi najcenniejsze co miałeś - swoją córkę. Muszę spłacić co mogę, bo za ten skarb, nigdy się nie odwdzięczę.

Jesteśmy razem już 7 lat. A ja dalej mam łzy w oczach, gdy o tym myślę.

Dodany przez: Admin

122 wyświetleń
W czasie mistrzostw świata (albo innego Euro) jakieś 10 lat temu ojciec dostał zaproszenie od kolegi mieszkającego w Niemczech, żeby razem poszli na mecz Polski.
Pojechał, my z mamą oglądałyśmy mecz w telewizji, wypatrując taty na stadionie (bo może akurat go pokażą wśród kibiców).

Kilka dni później tata wrócił, córeczce przywiózł piłkę z autografem ówczesnego polskiego piłkarza. Wszystko super.

Po latach wydało się, że na mecz nigdy nie dotarł, mecz spędził z kolegą w jego garażu, pijąc piwo i wspominając dawne czasy, a piłka akurat leżała w garażu, więc dziewczyna kolegi złożyła na niej autograf.

Grunt to wybrnąć z sytuacji.

Dodany przez: Admin

212 wyświetleń
Kilkanaście lat temu potężna burza zerwała nam dachówki. Tata, jak to tata, uznał, że nie po to nas płodził, żeby tracić pieniądze na robotników. Reperuje, reperuje, całe potomstwo siedzi na dachu, udając, że wie co ma robić, aż tu na ziemię poleciała niby to paczuszka nowiutkich dachówek.
- Dobra, dzieciaki, trudno, jak je*ło, to niech już leży.
- Tata, ale to był Michał...

Żyję i mam się dobrze, tata trochę mniej, bo do dziś doskonale pamięta jaki opieprz dostał od mamy.

Dodany przez: Admin

118 wyświetleń
Mój mąż zmarł 3 lata temu. Nasza córka miała wtedy niecałe 4 lata. Zauważyłam, że za każdym razem gdy wybierałyśmy się do niego w odwiedziny prosiła o pieniądze. Okazało się, że zawsze kupowała w pobliskim sklepie jego ulubione cukierki i zostawiała kilka na jego grobie. Nigdy nie zapomnę jaka była zadowolona, gdy zostawiała tacie coś, co uwielbia żeby było mu milej w niebie

Dodany przez: Admin

193 wyświetleń
Mój tata stwierdził, że bardzo podoba mu się imię Ryszard i że będzie tak mówić na jedno ze swoich dzieci.
Padło na mnie.

Jestem dziewczyną.

Dodany przez: Admin

151 wyświetleń
Gdy byłam mała, robiłam wiele dziwnych rzeczy.
Jedną z nich było wdrapanie się po półkach kanciapy i podglądanie przez małe okienko, jak mój tata bierze kąpiel w łazience tuż obok.

Dodany przez: Admin

265 wyświetleń

Tewyznania.pl - Facebook
Do góry
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu.
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych