Jako dziecko z chęcią chodziłam do kościoła (zdarzało się, że nawet codziennie), oczywiście do pewnego czasu.

Byłam może w 4 czy 5 klasie podstawówki, zbliżały się święta, więc kościół przepełniony był chętnymi do spowiedzi. Wśród nich byłam też ja. Rutynowe przesłuchanie, pokuta i "wracaj do ławki, zaraz msza". Grzecznie usiadłam w pierwszej ławce (aby być jak najbliżej Pana), gdy nagle nadszedł czas kazania. Ksiądz opowiadał jakie te grzechy są złe i takie tam. Wtedy usłyszałam cudowną litanię MOICH grzechów, które właśnie chwilę temu wyznałam i jeszcze lepsze zakończenie (plus wskazanie palcem) "a to wszystko ta mała Madzia, która codziennie chodzi do kościoła".
Wyobraźcie sobie jaki wstyd czuła mała dziewczynka, na którą spojrzały się wszystkie osoby w kościele jak na małego szatana. Udawałam, że nie wiem o co chodzi, ale od razu po mszy pobiegłam do domu opowiedzieć to mamie.

Mama zareagowała lepiej niż myślałam. Miesiąc później nastał czas kolęd. Ksiądz szczęśliwy z kolejnej porcji świeżych ploteczek i kopert wchodzi do mieszkania głośno śpiewając, gdy nagle przerywa mu mama, mówiąc "proszę tutaj do pokoju, musimy porozmawiać". Niestety nie udało mi się podsłuchać tej rozmowy, ale ksiądz zniknął z naszego domu szybciej niż się pojawił. Z tego, co słyszałam, podobna sytuacja już się więcej nie powtórzyła.

Dodany przez: Admin

300 wyświetleń
Mam 28 lat. 4 lata temu zdradziłem swoją kobietę, chwila zapomnienia, która pozostawiła po sobie ślad w formie mojej córki L.
Matka L. poinformowała mnie o ciąży po 4 miesiącach oraz o tym, że od razu po porodzie odda dziecka do adopcji.
Bylem wtedy z M. 5 lat, od dłuższego czasu nam się nie układało. Jednak przyznałem jej się do zdrady oraz opowiedziałem jej całą historię z adopcją. M. płakała prawie całą noc. Gdy się obudziłem jej już nie było.

Na stole w kuchni leżała koperta, a w niej zdjęcie naszego dziecka. Miałem mieć dwoje dzieci w tym samym wieku... Poród w tym samych miesiącu, w zbliżonym terminie dni... M. nie odzywała się do mnie przez około 3 tygodnie. Gdy w końcu zadzwoniła, poprosiła o spotkanie. Poszliśmy do restauracji aby pogadać na neutralnym gruncie. To co wtedy powiedziała, uświadomiło mi jakie mam szczęście.
M. oznajmiła mi, że jeżeli matka Laury zrzeknie się praw do niej, MY zostaniemy jej rodzicami. Byłem w szoku. Zdradziłem ją, a ona chciała adoptować owoc zdrady.

Obie nasze córki przyszły na świat w czerwcu. Laura 14, a Marcelina 12. Od razu załatwiliśmy wszystkie formalności. Rodzina i znajomi wiedzieli o wszystkim.

Pewnego razu gdy szliśmy na spacer, spotkaliśmy znajomego M. Spytał wtedy, która córka nie jest jej. Odpowiedziała "obie są moje, mają moje oczy, nie widzisz?".
Córki wychowujemy jako bliźniaczki. Nigdy moja żona już nie wspomniała o zdradzie ani nie traktowała Laury inaczej. Mam najwspanialsza kobietę na świecie!

Dodany przez: Admin

168 wyświetleń
Jak miałem 4 czy 5 lat to myślałem, że tylko mężczyźni robią kupę, a kobiety nie i dlatego mają cycki, bo im się to jedzenie odkłada :P

Dodany przez: Admin

117 wyświetleń
Mam 16 lat, moja siostra Zuzia 3. Zawsze kiedy jadę z rodzicami do większego miasta, to mi przypada pilnowanie małej. Nienawidzę tego, ale zgadzam się, by rodzice mogli załatwić ważniejsze sprawy, w końcu ja tylko chodzę po sklepach.

Dlaczego tego nienawidzę?
Każdy myśli, że to moje dziecko, bo przecież w tych czasach każda młoda dziewczyna, która wyjdzie na ulicę z dzieckiem, to pewnie zwykła puszczalska ku*wa. Najgorzej jest, kiedy Zuzia zacznie marudzić lub płakać. Oczywiście nie obędzie się bez komentarzy typu "dzi*ka, nie zajmuje się dzieckiem", "do szkoły, a nie dzieci robić", "puściłaś się, to masz".

Ostatnio podeszła do nas baba z tekstem "ojeja, mamusia na dziewczynkę krzyczy, a ta płacze", na co Zuzia zareagowała jeszcze większym płaczem. Babsko odeszło mówiąc "tak samo niewychowana jak matka".

Witam w XXI wieku... Chcesz dobrze, to nazwą cię puszczalską ku*wą.

Dodany przez: Admin

136 wyświetleń
Mam 20 lat. W wieku 19 zaszłam w ciążę z moim chłopakiem, którego moi rodzice nie poznali jeszcze wtedy. Ogólnie miałam z nimi dobry kontakt, ale tata zawsze na mnie krzyczał jak coś źle zrobiłam, nawet raz mnie spoliczkował. Bałam im się powiedzieć o tym, że za 9 miesięcy zostaną dziadkami. Moja starsza siostra nigdy nie zrobiłaby takiej głupoty w moim wieku. Przecież ona jest tą idealną wersją dziecka. Wiedziałam, że będę musiała rzucić studia i że będzie nam cholernie ciężko.
Wieczorem Mateusz przyszedł do mieszkania. Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży, rozpłakałam się. Nie wiedziałam co mam robić. A on co? Zaczął tańczyć z radości, przytulił mnie, spojrzał głęboko w oczy i uśmiechnął się (kiedy się uśmiecha, wygląda jakby miał pięć lat, taki z niego dorosły 23-latek).

Przyszedł dzień, kiedy postanowiliśmy spotkać się z moimi i jego rodzicami, żeby powiedzieć im "dobrą nowinę". Wolałam spotkać się w restauracji, przy ludziach, by tata się powstrzymał od krzyku. Weszliśmy do restauracji. Rodzice Mateusza czekali już przy stoliku, dosłownie po minucie weszli moi rodzice. Kiedy się przywitali i usiedli, Mateusz wstał, stanął za mną i oświadczył, że cała czwórka będzie miała wnuczkę lub wnuczka. Wtedy mój tata powiedział coś, czego nigdy mu nie wybaczę. Zapytał, czy jest jeszcze szansa na aborcję. Byłam w takim szoku, że nie wiedziałam, że płaczę. Mateusz powiedział, że nigdy na to nie pozwoli i jak coś nie pasuje moim rodzicom, to lepiej, żeby już poszli. Co najlepsze moja mama wstała i wyszła, a zaraz za nią tata.

Dziś jestem szczęśliwą mamą, mam najlepszego narzeczonego, najbardziej troskliwych przyszłych teściów i najpiękniejszego synka na świecie. Planuję ślub, za rok chcę wrócić na studia. Z rodzicami nie rozmawiam do dzisiaj. Dzwoniłam do nich milion razy, wysyłałam zdjęcia Przemka, ale oni nic. Tylko oni się ode mnie odwrócili, a reszta rodziny przyjeżdża (nawet babcia i dziadek, starsze pokolenie wychowywane w czasach wojny) i odwiedza całą naszą trójkę.

Dodany przez: Admin

167 wyświetleń
Wybrałam się ze swoim siostrzeńcem do sklepu.
Przed tym, pozwoliłam mu wziąć 10 złotych ze skarbonki, by sobie coś kupił.
Pod koniec zakupów w jednym z hipermarketów, zauważyłam że jednak nic sobie nie wybrał.
Podchodząc do kasy, zapytałam dlaczego nic nie wziął. Co zrobił ten 6 letni maluch?
Podszedł do takiej skrzyneczki do której wrzuca się pieniądze na chore dzieci, i tam wrzucił swoje 10 zł.
Byłam z niego dumna jak nigdy w życiu.

Dodany przez: Admin

2316 wyświetleń
Moja córka popłakała się bo opieka społeczna zabrała jej dziecko.Wyła jak bóbr, ze jak ona mogła do tego dopuścić, że jest beznadziejną matką.
Szkoda tylko, że to dziecko odebrali jej w Simsach a córka ma 19 lat.

Dodany przez: Admin

115 wyświetleń
Czytałam tutaj wiele żenujących wpadek, więc postanowiłam podzielić się też swoją.
Kilka tygodni temu, kiedy siedzieliśmy w kuchni z mężem, nagle przybiegł nasz dziesięcioletni syn i trzymając w ręku mój wibrator i z przerażeniem w głosie powiedział: "Tato, tato! Znalazłem twojego siusiaka! Kto ci go odciął?"

Dodany przez: Admin

113 wyświetleń
Rozmawiałam z moim mężem na temat ciąży. Powiedział, że chce mieć ze mną dzieci pod warunkiem, że stanę się odpowiedzialna.

Tego dnia wieczorem wyszłam ze znajomymi z pracy na piwo.
Podczas imprezy zgubiłam klucze, kartę kredytową, a następnego dnia nie mogłam wstać do pracy przez kaca.

Wniosłam się na szczyt odpowiedzialności - mój mąż musiał być dumny.

Dodany przez: Admin

1889 wyświetleń
Moja 1.5 roczna córeczka mówi wszystko i wyraźnie, ale niestety ma duże problemy z chodzeniem.
Jest grubiutka i leniwa, a my martwiliśmy się strasznie, że mimo swojego wieku nie zrobiła jeszcze swojego pierwszego kroczku.

Ostatnio przy rodzinnym obiedzie, siedziała i bawiła się zabawkami na podłodze.
Dookoła niej jak oszalały biegał jej kuzyn-rówieśnik, który ma odwrotny problem - rusza się za dużo a mało mówi. Biegał tak w kółko powtarzając "glupa sinia, sinia"(chodziło mu o grubą świnie), kiedy jego mama miała wstać i wytłumaczyć mu, że źle się zachowuje, ku zdziwieniu wszystkich moja córcia wstała, zrobiła pierwsze kroki, uderzyła chłopca w twarz i powiedziała głośno i wyraźnie:
"Nie mówi się glupa sinia tylko gruba świnia, ty tępy ch*ju.".

Mój mąż - wierny fan kapitana bomby turlał się po podłodze ze śmiechu, a ja chciałam zapaść się ze wstydu pod ziemię, kiedy czułam na sobie wzrok teściów.

Dodany przez: Admin

101 wyświetleń

Tewyznania.pl - Facebook
Do góry
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu.
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych