Mam 18 lat. Ostatnio w szpitalu znalazła się moja babcia. W niedzielne popołudnie postanowiliśmy ją odwiedzić: ja, mój starszy brat, tata i dziadek, który ma 80 lat.

Wchodzimy na salę, chwilę rozmawiamy i jak to w lecie, w szpitalu jest bardzo duszno. Dziadek poczuł się słabo, więc usiadł na jednym z dwóch krzeseł znajdujących się na sali. Po pewnym czasie na salę wraca jedna z pacjentek w podeszłym wieku oraz jej synowa - landrynka po 30, wymalowana, ogólnie pani z "wyższych" sfer. Podchodzi do dziadka i z lekkim oburzeniem pyta, dlaczego zabrano jej krzesło oraz że za chwilę przyjdzie jej mąż i nie będzie miał na czym siedzieć. Myślimy sobie OK, pewnie jakiś starszy schorowany pan, trzeba ustąpić.
Po chwili wchodzi na salę pan przed 40, wyglądał naprawdę na silnego i zdrowego. Owa pani podsuwa mu krzesło i zachęca, aby spoczął. Sama wstaje ze swojego, kładzie na nim swoją torebkę i chodzi sobie po sali. Twierdzi, że zdąży się wysiedzieć w samochodzie, bo zaraz wracają. Mąż sugeruje, aby więc oddała krzesło mojemu dziadkowi. Ona go wyśmiewa i całkiem poważnie mówi, że przecież jej torebka nie będzie leżała na brudnej, szpitalnej sali.

Od gatunku moherowych babć zajmujących dwa miejsca w autobusie jest typ jeszcze gorszy. Wystrojone lalunie w szpitalach :)

Dodany przez: Admin

67 wyświetleń

Tewyznania.pl - Facebook
Do góry
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu.
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych